historia magistra vitae - historia nauczycielką życia.

Cyceron


Historia klanu WM

 

Pewnego letniego dnia (konkretna data uleciała gdzieś już w mrokach historii) na kanale na Battle.necie do członka klanu Full Legit Clan Ajantisa zwrócił się niejaki Striker pytając o możliwość dołączenia do klanu. Ze względu na konflikt z jednym z ówczesnych szefów swojego klanu, Ajantis odradził wybór FLC. Jednak mimo to te dwie osoby zostały przyjaciółmi. Europejskie serwery Battle.netu jeszcze nie wiedziały czym zaowocuje to spotkanie...

 

Pre-WM

Striker wziąwszy sobie do serca radę Ajantisa postanowił zostać członkiem innego klanu. Wybrał Magic & Sword. Przez jakiś czas Ajantis i Striker często spotykali się na Battle.necie i wspólnie zbierali uszy swoich ofiar pomagając sobie nawzajem. Pewnego razu Ajantis po kolejnej eskalacji problemów w swoim klanie postanowił podziękować za gościnę w bractwie Full Legit Clan. Natychmiast udał się więc do Magic & Sword, klanu Strikera. Jednakże nie znalazł on tam przyjaznych warunków do gry i jego członkostwo w MS było raczej symboliczne. Entuzjazm Strikera również malał z dnia na dzień widząc sposób traktowania klanowiczów. Pewnego razu korespondując drogą mailową (wówczas nie istniało coś takiego jak Gadu-Gadu) Striker zakomunikował, że jest w trakcie tworzenia strony o Diablo 2. Nieco później okazało się, że owa strona nie będzie pełnić funkcji wortalu informacyjnego, ale będzie to strona klanowa...

 

Young WM

Ajantis zadeklarował się z pomocą i tak 26 sierpnia 2000r. powstała pierwsza strona War Masters, której layout dostępny jest na tym zrzucie ekranu. Tymczasem dwa dni później, 28 sierpnia 2000, po raz pierwszy na Battle.necie pojawiły się postacie z dopiskiem +WM+. I ten dzień oficjalnie uznany został za początek klanu War Masters. Strona była wówczas raczej skromna, podobnie jak zespół naszych ludzi. Mimo wszystko klan szybko się rozwijał, pojawiały się sojusze (Zan Esu, Zakon Mizerykordii) oraz pierwsze wojny (WHG). Był to również czas kiedy rozpoczęła się jedna z najdziwniejszych wojen o jakich można sobie było pomyśleć. War Masters vs Uchojebcy (UJ)...

 

Forteca

Pewnego razu któryś z klanowiczów zaproponował innym, aby ściągnęli i uruchomili interesujący programik nazwany FSGS Connect, a następnie wpisali w nim pewien adres IP i uruchomili Diablo 2. Cóż owy program czynił? Otóż zmieniał on domyślną krainę Battle.netu na inną, nie umieszczoną na liście w Diablo 2. Kraina ta nosiła nazwę Forteca. Znajdowała się w Polsce więc lagi miały być znacznie mniejsze (na początku były raczej spore ale później wszystko się poprawiło). Za czasów Fortecy wszyscy gracze za wyjątkiem tylko jednego, który już wtedy okazał się klanowi bardzo wierny, grali właśnie na tym serwerze. Highlander był jedyną osobą, która wytrale i samodzielnie reperzentowała nasz klan na closed Battle.necie. Na Fortecy stoczona została natomiast niezwykle zaciętą walkę z klanem Brotherhood of Steel. Ciężkim walkom towarzyszyły ciężkie bluzgi i to chyba właśnie to drugie często stawało na pierwszym planie. BOS reprezentował "złe" klany, WM natomiast te "dobre". Oba klany miały zatem swoich sprzymierzeńców i wkrótce cała Forteca została podzielona na dwa obozy. Jednak w końcu wojna z BOSem zakończyła się. Kolejnym zwycięstwem WM.

 

LOD i koniec Fortecy

W końcu po długich oczekiwaniach na półki sklepów trafił dodatek do Diablo 2. Nosił on nazwę Lord Of Destruction czyli Pan Zniszczenia. Zdecydowana większość klanowiczów zaopatrzyła się w tenże produkt i klan mógł ponownie zacząć rozkoszować się sokami życiowymi nowego produktu, tryskającego nowymi, świeżymi postaciami, przedmiotami, poziomami oraz, broczącymi jeszcze ciepłą i świeżą krwią, uszami ofiar naszych braci. Były to jeszcze czasy kiedy głównym miejscem działań klanu był serwer Forteca, która to rozbudowała się już do dosyć dużych rozmiarów. WM brało udział w różnych inicjatywach powstających natenczas na serwerze, jak choćby Legit Forteca zainicjowana przez Rashida z naszego sojuszniczego klanu Assasins from the Chaos Sanctuary, czy zrzeszenie klanów przeciwstawiającym się reżimowi SKOF (Sojuszu Klanów Okupujących Fortecę). Ukazanie się LODa zmieniło zasadniczo oblicze Diablo 2. Gra stała się o wiele bardziej skomplikowana i rozbudowana. Niestety, sytuacja na Fortecy powoli stawała się coraz gorsza. Gracze używali tego serwera jako kanału do rozmów używając programu do chatowania zamiast grać w samą grę. Dochodziło do tego, że na kanale nawet 20 osób rozmawiało używając osławionego Topaz Chata, podczas gdy osób połączonych przez Diablo 2 i przebywających na kanale było może 5-10. Forteca upadała. A przynajmniej w dotychczasowym kształcie.

 

Powrót do korzeni

Warto w tym momencie podkreślić, że w roku 2000 stan polskich łącz internetowych (a szczególnie tych wychodzących poza Polskę) był tak tragiczny, że klienci TPSA nie byli nawet w stanie połączyć się z Battle.netem, nie mówiąc już o grze, w której pingi często sięgały wartości pięciocyfrowych (krążyły także pogłoski, że dane polskich graczy były wysyłane do serwerów Battle.netu znajdujących się w Szwecji przez... Stany Zjednoczone). Biorąc pod uwagę upadek Fortecy, sytuacja nie była przyjemna. W tym momencie numer dostępowy do firmy IDS, który przedstawił nam nasz klanowicz High uratował wszystkich którzy łączyli się z Internetem przez modem, czyli przede wszystkim Strikera i Ajantisa. Rozpoczęli oni wielką akcję przenoszenia całego WM z powrotem na Battle.net. Tym razem w trybie closed. Przez jakiś czas w klanie istniało Bractwo Open i closed. Jednakże sytuacja na Battle.necie była całkiem inna niż na Fortecy. Na polskim serwerze wszyscy znali się doskonale, wiedzieli kto jest kim, jakie ma postacie i możliwości. To była relatywnie zamknięta społeczność która mogła przypominać małą wioskę ze swoimi ludźmi oraz zasadami. Każdy wiedział o każdym wszystko, panował względny porządek, pomimo że prawie każdy miał nielegalny sprzęt, a nawet postać. Jednak zawsze były pewne granice. Tych granic nie było na Open Battle.necie i dlatego po jakimś czasie zlikwidowano Bractwo Open. Klan przeżywał ponowny rozkwit. Dzięki wsparciu i pomocy Higha nowi gracze mieli broń, wyposażenie i szybko uzyskiwali doświadczenie (zarówno ich postacie jak i oni sami). Jeszcze w 2001 roku narodziła się wstydliwa myśl zagrania w Ultimę Online. Była to jednak tylko nieśmiała idea, która przemknęła kilku osobom w WM niczym Stig z programu Top Gear w bolidzie Formuły 1, dopalonym jedenastoma litrami podtlenku azotu. Tymczasem na closed Battle.necie klan powoli zaczynał odczuwać coraz większą ilość cheatów. WM wystąpiło wtedy w lidze Diablo 2 Clan League, nie osiągnęło jednak żadnej eksponowanej pozycji głównie przez to, że wszyscy zaczęli grać względnie niedawno i nie mieli wyposażenia do poważnej gry.

 

UO

Klan coraz bardziej się fragmentował. Trzeba było go rozbudować. Na zebraniach padały różne idee. StarCraft: Brood War, Quake 3, czy też inne gry. Niestety społeczność każdej z nich była już zapchana i bardzo trudno byłoby nam się tam wcisnąć. Mniej więcej na początku 2002 roku klan poważnie brał pod uwagę przeniesienie się do świata Sosarii (czyli gry Ultima Online). Pierwszy poszedł High. Za nim Striker i inni wraz z Ajantisem. Klan podzielił się na dwie części: Diablo 2 i Ultimę Online. Szefostwo klanu z czołowym jej członkiem w osobie Higha rozpoczęło walkę na serwerze Dream Masters, a gildię D2 prowadził Atriades. Ze względu na wymogi serwera, klan musiał posiadać nazwę odpowiadającym klimatowi fantasy, więc na potrzeby Ultimy Online musieliśmy zmienić swoją nazwę z War Masters na Wybrańcy Myrmidii. UO przyniosło w klanie odświeżenie. Nie było już barbarzyńców, amazonek, czy zabójczyń. Świat rozkwitał nowymi perspektywami. Praca jako kowal, drwal, alchemik, okazjonalne wypady na smoki, pijaństwo w samym środku miasta, Striker jako burmistrz Minoc, zbieranie złota na budowę własnego zamku, godziny spędzone na #dreammasters. WM rosło w siłę w UO. Dołączali nowi ludzie, klan stawał się coraz bogatszy i potężniejszy. Jednak w końcu ktoś zatęsknił za D2. Ajantisowi nie podobały się restrykcyjne zasady panujące na serwerze i brak poparcia dla osób które dopiero zaczynały grę. Pierwsza idea powrotu do D2 narodziła się jeszcze w wakacje. Jednak dopiero po wakacjach Ajantis i częściowo Striker postanowili wrócić do D2. Po jakimś czasie zapał zmniejszył jednak swe natężenie i szefostwo powróciło do UO, jak zrobił to Striker, i do innych, pozaklanowych, zajęć co też uczynił Ajantis. Gildię UO prowadził natomiast Nazza, który powoli przepoczwarzał się w CriTTa.

 

Nowe reformy

Niemniej jednak nadszedł czas, gdy postanowiono, że trzeba się sprężyć i zacząć pomagać ludziom w D2. Gdzieś w międzyczasie mignęła kolejna edycja D2CL w której WM nie zanotowało żadnych większych sukcesów. Rozbicie klanu na dwie frakcje i skupienie się czołowych członków klanu na jednej z nich przyniosło osłabienie tej drugiej. Dlatego też już lekko zachwiana pozycja WM na Battle.necie jeszcze bardziej się obniżyła, zamiast skoczyć w górę niczym Władek Kozakiewicz w sercu Imperium Sowieckiego w 1980 roku. Ale szefostwo powróciło do gry która zjednoczyła ich wszystkich. Ekipa D2 jednoczyła się i rozwijała. Jesienią 2002 roku klan otrzymał bardzo mocny cios od jednego ze swoich klanowiczów. Osoba która tak bardzo przyczyniła się do rozwoju klanu, niemalże stawiana na równi z jego założycielami, High (poprzednio opisywany w księgach Galla Anonima jako Highlander), postanowił zrezygnować z członkostwa... Dokładnie jeden dzień przed upływem dwóch lat jego obecności w klanie uznał, że ważniejszy jest dla niego serwer DM niż klan. Był to dla całego klanu duży wstrząs. High już kilkakrotnie chciał rezygnować z członkostwa w WM, ale jego ostateczna decyzja zapadła dopiero na dzień przed drugim jubileuszem. Jednakże w klanie zostali jego najsilniejsi członkowie, osoby które już przy inicjacji klanu zadeklarowały, że nawet gdyby tylko oni mieli tworzyć ten klan to i tak go nie rozwiążą. Mowa tu oczywiście o Strikerze i Ajantisie. Mroczna trójca klanu została podzielona. High święcił sukcesy swoją osobą w światku UO, niestety już nie jako członek WM.

 

Diablo 1

Jesienią i następnie wczesną zimą pojawiła się idea stworzenia oprócz D2 i UO oddzielnej frakcji Diablo 1. Pomysł na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się głupi i pozbawiony perspektyw, jednakże to co działo się wtedy w D1 można było porównać do Fortecy. Postanowiono więc pokusić się i za namową Amaranta utworzyć kolejną odnogę klanu. Ta decyzja jednak nie byłą zbyt rozsądna. Amarant został mistrzem Bractwa D1 i, jak się później okazało, nie wywiązał się ze swojego zadania tak, jak powinien był to zrobić. Bractwo D1 jednak zostało, czekając na lepsze czasy. Po drodze nastąpił jeszcze konflikt z klanem Władcy Mroku którzy również identyfikowali się jako WM na Battle.necie. Sprawa jednakże została z ich strony po ostrzeżeniu możliwością wypowiedzenia wojny zignorowana. Władcy Mroku uskuteczniali również grę głównie w pierwszą część Diablo, podczas gdy War Masters skupiało się prawie wyłącznie na drugiej odsłonie produktu spod znaku czerwonego rogacza.

 

WM = Diablo 2

Brak jakiegokolwiek zainteresowania D1 w klanie w końcu zaowocował hibernacją tej gry. Oczekiwanie na lepsze czasy dla D1 wydłużało się w nieskończoność. Nic nie zapowiadało nagłej odnowy D1. Sytuacja z UO była nieco inna. Tam graczy było więcej, jednak Wybrańcy Myrmidii oddzielili się od War Masters do tego stopnia, że niektórzy nie wiedzieli już kto jest właściwym założycielem klanu. Wybrańcy Myrmidii doczekali się swojej strony prowadzonej zaciekle przez CriTTa, gdzie wzmianek o tym, że jest to tylko cześć klanu War Masters było niewiele, a i tak ciężko było się o tym zorientować. UO coraz bardziej oddalało się od klanu, tworząc swój własny miniklan, któremu życie dała stara ekipa WM. Wybrańcy warhammerowej bogini wojny nieoficjalnie odłączyli się od War Masters. Ponadto sytuacja na shardzie Dream Masters pogarszała się z każdym dniem. Nie było żadnego powodu, aby dalej to ciągnąć. Gildia UO została w klanie usunięta, ale strona Wybrańców Myrmidii pozostała, a sama drużyna święciła jeszcze długo sukcesy w świecie UO, jednak nie należąc już do klanu War Masters. Zawężenie ilości gier z trzech do dwóch nie wyszło klanowi na złe. Łącze między WM i UO było i tak już niewielkie. Zdecydowano jednak, że i D1 w klanie nie ma przyszłości. Dochodziły słuchy, że Amarant dalej gra w D1 ale jego zainteresowanie klanem było zerowe. D1 czekało właściwie nikt nie wie na co. W czerwcu postanowiono więc, że War Masters powróci do swoich korzeni, zostając klanem tylko D2.

 

Salvation has arrived

Blizzard w natłoku wydawanych przez siebie nowych gier zapomniał gdzieś po drodze o swoim piątym wielkim dziecku czyli Diablo 2. Cała jego ingerencja w świat D2 sprowadzała się do okresowych (konkretniej trzech dużych) banów kont. Wprowadzało to jednak więcej zamieszania niż pożytku, gdyż ludzie bez problemu uodpornili się na te rzadkie przejawy zainteresowania grą przez Blizzarda. Problemem było tylko to, że trzeba było zrobić nowe postacie na bota. Zapowiadany od jesieni 2001 roku patch 1.10 nie nadchodził. Blizzard wydał dwie wersje beta patcha (idea sama w sobie niezrozumiała - public release wersji beta patcha... a nawet dwie bety) ale i tak nic nie zapowiadało, że patch nadejdzie. Aż w końcu 28 października serwery Battle.netu przeżyły obciążenie podobne do tego, jakie czuć musi mrówka faraona zastanawiając się nad swoim położeniem pod kołem osiemnastotonowego krążownika szos. Patch 1.10 ukazał się. Miał być on ratunkiem dla klanu. Możliwością popisania się przed innymi. Rozpoczęciem gry od nowa. Powstała idea postaci klanowej która dumnie zajmowałaby jedno z pierwszych miejsc na drabince. Idea jednak upadła, jako że mało kto chciałby wkładać swoje starania w tworzenie tylko jednej, wspólnej postaci. Nowa możliwość gry, czyli ladder, powodował, że na Battle.necie czuć było w pierwszych tygodniach gry to, co zauroczyło nas w pierwszych tygodniach po wydaniu Diablo 2 – świeżość, całkowitą amatorszczyznę i brak jakiegokolwiek doświadczenia z grą. Klan jednak znowu się podzielił. Tym razem jednak w mniejszy sposób. Część ludzi rozpoczęła walkę na ladderze, podczas gdy inni, czekając na jego koniec, kontynuowali rozbudowę swoich postaci nieladderowych. Oczywiście, jak można było się spodziewać, pojawiły się nowe metody kopiowania, boty, maphacki i innego rodzaju sterydy do gry. Ale mimo to, cały czas przyjemność gry była względnie zachowana. I właśnie to było dla klanowiczów ważne. Ku wielkiej radości członków WM do klanu powrócili starzy znajomi. Do comebacku Łowcy kilka miesięcy wcześniej swoje trzy grosze dorzucił Azir migrujący z Brood Wawa oraz Artiades - bardzo cenni dla klanu członkowie, ponieważ każdy z nich w czasie swojego pobytu w WM był szanowanym i cenionym klanowiczem. Drużyna wzmocniła się. Klanowicze coraz bardziej wyszkolili. I czekali na koniec laddera.

 

Ladder kontratakuje

Niemała część klanu zjednoczyła się ponownie na pewien okres za sprawą kolejnego wydarzenia które należałoby zapisać w karcie Ważne historii Battle.netu. Pierwszy ladder wprowadzony w patchu 1.10 został usunięty, wszystko co znajdowało się w nim zostało przeniesione do postaci non-ladder. Tymczasem w nocy około godziny 2:00-2:30 naszego czasu 8 lipca rozpoczął się nowy, drugi, sezon rankingowy. I tak jak poprzednim razem, część klanowiczów rzuciła się na niego z pazurami chcąc osiągnąć jak najwyższy poziom i jak najwięcej sprzętu. Niektórym z nas (vide Edi) udało się wejść nawet na całkiem wysoką pozycję w rankingu. Inni jednak postanowili pozostać na non-ladder, jako że duele były rozgrywane przede wszystkim właśnie tam. Ku niewypowiedzianej wręcz uciesze Strikera i Ajantisa do gry (choć nie w barwach klanu i raczej głównie PvM) powrócił tak zasłużony dla klanu High. Jednak zajęty innymi sprawami i traktując Diablo 2 bardziej jako relaks i czystą przyjemność z gry postanowił pozostać w ukryciu i w końcu jednak nie wracać do klanu. Powoli zatem wszystko sie uspokajało. Aż do czasu, gdy z inicjatywy Strikera i z pomocą Ajantisa, a także kilku innych ludzi z innych klanów, narodzić się miała nowa polska liga - Polish Clan League. Te pamiętne czasy okraszone były także cyklicznymi zlotami członków WM z południowej Polski w chorzowskim parku.

 

Polish Clan League

Liga Polish Clan League ruszyła na dobre w połowie września 2004r., zapisało się do niej kilkanaście drużyn w tym trzy oficjalne drużyny z WM i jedna nieoficjalna (tworzyli ją ludzie z klanu ale ponieważ jeden klan mógł wystawić maksymalnie trzy teamy, musieli oni wystąpić pod neutralnymi barwami). Pierwotnie przyjazna i spokojna atmosfera ligi została poddana ciężkiej próbie ze strony pewnych grup graczy, którzy oprócz wysoce niecenzuralnych słów próbowali wywrzeć osobliwie negatywne wrażenie na pozostałych zawodnikach. Klan jednak odnosił w lidze sukcesy. Niestety liga nie zakończyła się żadnym konkretnym wynikiem ze względu na problemy w fazie półfinałowej - zwycięzców ligi nie było, co dla WM najlepszym rozwiązaniem zdecydowanie nie było, biorąc pod uwagę, że z czterech drużyn w półfinale dwie reprezentowały klan War Masters. Liga PCL zakończyła się więc brakiem wyniku, lecz organizatorzy już zapewniali, iż nowa liga kształtuje się w ich umysłach od jakiegoś czasu i walki będą trwały nadal.

 

Polish Clan League 2

Po raczej średniej pierwszej edycji ligi, War Masters zajął się organizowaniem drugiej części PCL. Tym razem wszystko przebiegło znacznie sprawniej. Polish Clan League (a zarazem WM) nawiązało kontakty z oficjalną polską stroną Diablo II - Karczmą Diablo II oraz z Komnatą Dusz. Dzięki pomocy tych dwu stron Polish Clan League stało się popularniejsze, a kilka osób z klanu zostało przyjętych jako newsmani do Karczmy (Ajantis i Psycho) oraz Komnaty (Rosa i Lasso). Druga edycja przebiegała w przyjaznej atmosferze, WM oczywiście również było reprezentowane. War Masters w rozgrywkach non-ladder zajął drugie oraz trzecie miejsce, a w rozgrywkach rankingowych trzecie.

 

Polish Clan League 3

Czas więc nadszedł na kolejną edycję ligi. Tym razem odbyły się mirrory. Klanowicze WM zajęli razem trzy pierwsze miejsca na dziesięć ogólnych mirrorów. Wynik to nie najgorszy ale zmotywował ludzi do dalszej pracy.

 

War Masters pokazuje się światu

Striker i Ajantis jeszce podczas drugiej edycji ligi Polish Clan League mieli zamiar, wraz z Karczmą Diablo II oraz Komnatą Dusz, stworzyć największe polskie forum o Diablo II. Prace nad nim trwały bardzo długo, lecz latem forum diablocentrum.pl po raz pierwszy zostało otwarte dla szerokiej publiczności. Zebrało ono w sobie fora Komnaty Dusz, d2forum, PCL oraz brakującego od wielu lat forum Karczmy Diablo II. WM naturalnie było na forum klanem uprzywilejowanym ze względu na Polish Clan League i wkrótce pokazało swój poziom całemu światu. 1 sierpnia Blizzard udostępnił graczom patch 1.11. W żaden sposób niemożliwe do przewidzenia zachowanie Blizzarda spowodowało kolejną falę powrotów do Diablo II. DiabloCentrum było forum na którym prezentowane były najświeższe informacje o nowym patchu oraz nowym, ukrytym queście. Kilkadziesiąt minut po udostępnieniu wersji 1.11 Ajantis przetłumaczył zmiany w patchu na język polski, udostępniając je największym polskim stronom o Diablo. Następnie kilka godzin później klanowicze WM jako pierwsi na świecie zaprezentowali na forum Battle.netu screeny z nowego, ukrytego, zadania, za co otrzymali gratulacje o pracownika Blizzard Entertainment. Jak się później okazało, War Masters jako trzecia grupa na świecie (po graczach z USWest oraz Euro-PvP) odkryło na czym polega Über Tristram oraz jak wykonać nowe zadanie w patchu 1.11. Pomimo, że określenie "klan PvM" było obelgą dla graczy PvP, War Masters wyprzedziło wszystkie inne, również ciężko starające się zwyciężyć w wyścigu o pierwsze miejsce w nowym queście, klany. Tradycja została zachowana, po raz kolejny War Masters triumfowało.

 

Polish Clan League 4

Po dosyć sporej przerwie wynoszącej ponad pół roku, Polish Clan League ponownie ruszyło organizując czwartą już edycję ligi. Tym razem przy współpracy z Electronic Sports League i przy finansowym wsparciu wortalu phx.pl, który zasponsorował dla najlepszych drużyn nagrody rzeczowe. Dla WM jednak ta edycja była raczej kiepska. Na 20 drużyn, WM nie znalazło się w finałowej trójce. Powodów takiej sytuacji można doszukiwać się w wielu czynnikach, nie są one jednak w tym momencie istotne. Po prostu PCL #4 nie było dla WM najlepszą edycją ligi.

 

Polish Clan League 5

Późną jesienią roku 2006 rozpoczęła się piąta edycja Polish Clan League. WM naturalnie nie omieszkało walczyć i w tej części turnieju. Cztery zespoły zgłoszone do PCL5: WM-A, WM-B, WM-K oraz WM-BZP, rozgrywały walki w trybie NL Prof. Niestety, podczas tej edycji szczęście WM nie dopisywało. WM-B zajęło ostatnie miejsce w swojej grupie, WM-BZP z nieco lepszym wynikiem uplasowało się na siódmej pozycji. Honor klanu uratowały drużyny WM-K oraz WM-A wychodząc z fazy grupowej do playoffów. Tu drugi już raz w piątej edycji ligi szczęście nie dopisało - już w pierwszym meczu dwie drużyny z tagiem WM musiały walczyć przeciwko sobie, co naturalnie niezależnie od wyniku eliminowało jedną z nich. Lepszą okazała się WM-A, która po bardzo wyrównanej walce zajęła trzecie miejsce. Jednak sukcesów pokroju chociażby PCL2 w tej edycji nie udało się powtórzyć.

 

Stagnacja part 2... a może nie?

W międzyczasie do klanu wepchał się nowy gość, przez wszystkich witany z sympatią niekarmionego przez dwa tygodnie, zaszczutego przez psychodelicznego właściciela, rottweilera, zwany także przez niektórych monotonią. Pracownicy Blizzarda grzejąc swoje ciałka z żonami/kochankami na egzotycznych plażach Costa del Sol i wydając miliony zarobione na World of Warcrafcie na błękitne drinki zakrapiane jakimś zachodnim ścierwem, gdzieś zapomnieli o swoim blisko siedmioletnim już dziecku. Od rozpoczęcia trzeciego sezonu rankingowego, który miał miejsce 8 sierpnia, mijał grubo ponad rok, na nową drabinkę nic nie wskazywało. Niespodziewany patch 1.11 najwyraźniej nakarmił graczy do syta, lecz z czasem każdy głodnieje, a o nowe jadło ciężko. Starsi gracze odczuli deja vu roku 2002, kiedy to nuda i wyexploitowane do granic możliwości Diablo II zaowocowały wielką falą emigracji z Battle.netu. WM od zawsze tworzyły twarde osoby, lecz ile można grać w to samo bez żadnych zmian? Wszakże siódma rocznica premiery już blisko. Niektórzy gracze zaczynali więc powoli wycofywać się z aktywnego życia w D2 czemu z pewnością nie pomagały rosnące osobiste obowiązki każdego z nas. Jednak zimą 2007 roku niczym Zając Poziomka z kapelusza Harrego Pottera wyskoczyła idea utworzenia dywizji Counter-Strike: Source. Tylko dla zabawy, tak dla zabicia czasu w miłym gronie. Wkrótce do CSSa dołączył Warcraft III oraz Quake 4...

 

A jednak stagnacja...

Counter-Strike, mimo oczywistej zbieżności w nazwie z ksywką jednego z szefów WM, nie zagościł w klanie na długo. Znaczne wymagania sprzętowe gry, obligatoryjne koszty finansowe (serwer itp.) i wiele innych czynników sprawiły, że ze startu w stylu UO pięć lat wcześniej, pozostały jedynie zgliszcza i dymiące, niczym bombsite A na de_dust2 po ostrym rushu terro przez długą, resztki fascynacji. Ale CSS i tak wytrzymał w klanie dłużej niż W3, a szczególnie Q4. Trzeba więc było skupić się na Diablo 2. Niestety, Striker i Ajantis już od jakiegoś czasu byli zmęczeni ciągłym strzelaniem z GA w czarodziejki czy molestowaniem Zamiecią paladynów, czas ich emerytury w Diablo 2 był już bliski, tym bardziej, że oboje skupili się raczej na organizowaniu eventów na scenie Diablo, niż na samej grze.

 

Władza w rękach ludu

25 czerwca Blizzard po raz czwarty wcisnął czerwony guzik "Ladder Reset" i takim oto magicznym sposobem, kilka minut przed godziną 3 w nocy byliśmy świadkami czwartej odsłony rankingu w Diablo 2. Ale z każdym kolejnym resetem laddera, zapał graczy był coraz mniejszy i gasł coraz szybciej. Nowe postacie nowymi postaciami, ale na dobrą sprawę od czasów patcha 1.10 gra nie zmieniła się prawie w ogóle (pomijając drobne na dłuższą metę zmiany w patchu 1.11). Stagnacja zbiegła się ze znacznymi problemami PCL i DiabloCentrum, w wyniku których w drugiej połowie maja 2007 roku forum zostało zablokowane, a liga de facto, choć nieoficjalnie, zawiesiła swoją działalność. Taki stan rzeczy nie sprzyjał zwiększeniu motywacji do gry, jednak członkowie WM to twarde byki i nie straszne im problemy organizacyjne. Niemniej jednak widząc, że klan traci na sile przez aktualny styl zarządzania, Striker i Ajantis oficjalnie oddali przenieśli bieżącą działalność klanu na ręce swoich zaufanych przyjaciół, głównie w osobach CriTTa oraz Fligusa (nie zapominając o innych osobach, jak na przykład Xuang). W ten sposób założyciele WM pozostali dalej szefami wszystkich szefów w klanie, ale prowadzeniem strony, decyzjami o przyjęciu nowych członków, tworzeniem drużyn i pozostałymi tego typu decyzjami w WM zajmowali się już inni ludzie. Świeża krew wpłynęła zatem do klanu niczym parostatek z piosenki Krzycha Krawczyka i pozostało jedynie czekać...

 

Sztaba forever in our hearts...

Wraz z początkiem grudnia 2007r. nasz klan przeżył największą jak dotąd tragedię. Nie chodzi tu o falę banów na Battle.necie, o przegrane turnieje czy o odejście z klanu jego członków. Wszystkie te wydarzenia wydają się być kompletnie nieistotne przy tej do granic smutnej nowinie. Wieloletni klanowicz i przyjaciel nas wszystkich, doskonały gracz, a przy tym przemiły i sympatyczny człowiek, Sztaba, odszedł od nas 7 grudnia 2007r. Od dłuższego czas cierpiał na poważną chorobę, nigdy jednak nie dawał po sobie poznać swojego cierpienia. Dłuższą historię życia Pawła Sztaby znaleźć można w tekście spisanym przez CriTTa. Sztaba był człowiekiem honorowym, a jednocześnie bezkonfliktowym. Nie był personą kontrowersyjną, która byłaby obiektem bluzg i sporów. Historia nie zanotowała wielu sytuacji, w których Sztaba mógłby powstydzić się swojego zachowania. Był zawsze szczery i przyjacielski. Cios ten był szczególnie dotkliwy dla największego przyjaciela Sztaby - CriTTa, którego znał od czasów szkoły podstawowej. Paweł zostawił nam między innymi swojego foto bloga. Wielu z nas, w tym i autor tejże historii klanowej, uroniło niejedną łzę widząc ostatni wpis na jego stronie: "Wróciłem. Wygrałem ze śmiercią. :)"... Pogrzeb Sztaby odbył się 10 grudnia 2007r. w Ostrowie Wielkopolskim. Sztaba uzyskał najwyższą rangę dostępna w hierarchii klanowej - Honrowego Członka Klanu, a jego ksywka nigdy nie zostanie usunięta z listy klanowiczów. Jesteśmy dumni, że nasze skromne osoby przez tyle lat mogły bawić się w Diablo z tak wielkim człowiekiem jakim był Sztaba. Chociaż Paweł spogląda na nas teraz z góry, klanowicze War Masters nigdy o nim nie zapomną. Pozostanie on na zawsze w naszych sercach i modlitwach.

 

Scena się sypie

DiabloCentrum powróciło do życia, tym razem jednak jako DiabloArena. Natenczas niestety, Striker był już bardzo zaaferowany swoją karierą naukową (nie, to nie żart czy ironia, w 2010r. Striker uzyskał tytuł doktora politologii, dołączając tym samym do grona elity intelektualnej polskiego społeczeństwa), a i Ajantis zaczął się wypalać niczym etylina 95 w baku sępiącej wizyty na stacji benzynowej pazery. Klan jednak nadal działał, prowadzony przez zaufanego CriTTa i nieustępliwego Fligusa. WM brało udział w pomniejszych turniejach, zarówno na Battle.necie, jak i na Angrenost Realm. Powoli jednak nawet najtwardsi gracze tracili zainteresowanie naszą wesołą paczką siedmiu misiaków z Diablo 2.

 

Forum naszą nadzieją

Doszliśmy zatem do etapu, w którym właściwie nikt z członków War Masters nie gościł już ani na Battle.necie, ani na AR. WM zaprzestało udzielać się w turniejach oraz generalnie na scenie Diablo. Część klanowiczów odnalazła radość w nieznanym i tajemniczym dotąd wynalazku określanym jako "real life", inni - wręcz przeciwnie, rozpoczęli grę w World of Warcraft lub też zainteresowali się innymi formami elektronicznej rozrywki. Jedynym miejscem, które sporadycznie odwiedzali wszyscy było forum klanowe. Naturalnie nie było ono już tak bardzo wypełnione świeżymi postami jak kilka lat wcześniej, ale nadal było to miejsce, w którym można było powspominać stare czasy czy też podyskutować na bieżące sprawy (czyli pisać kompletne głupoty).

 

Mistrzostwa Polski w Diablo 2

Liga PCL, chociaż już uboższa w graczy, trzymała się całkiem dobrze. Do tego stopnia, że w maju roku 2008 po raz pierwszy w historii polskiej sceny  naszej gry, zorganizowano w Warszawie I Mistrzostwa Polski w Diablo 2. Z ramienia WM uczestniczył w nich jedynie Ajantis, towarzysko odwiedzili go Rosa, Seba oraz Lasso, a także Kruger. Rok później w Warszawie stawili się Ajantis, Fligus, Ravel, Peru i Ruf. Niestety, podczas MP3 Ajantis nie mógł spożyć tradycyjnego kebaba pokoju z żadnym ze swoich klanowiczów.

 

Djaplo Czy

Podczas imprezy World Wide Invitational w roku 2008, Blizzard wykonał spory ukłon w kierunku swoich fanów prezentując pierwszy filmik oraz garść informacji o trzeciej odsłonie Diablo. Chociaż wszyscy wiedzieli, że jeszcze kilka razy celebrować będą swoje urodziny zanim przyjdzie im  wypalić Fire Balla w sympatyczną mordkę Diablo, informacja ta wywołała ogólną euforię i podniecenie. Nie wywołała jednak nagłej fali powrotów do gry. W końcu Diablo 2 to ciągle stareńkie Diablo 2, a nie świeże i pachnące rzeką pieniędzy dla Blizzarda Diablo 3. Jednak wraz z coraz szybciej zbliżającym się dniem zakupu kolejnej części Diablo, atmosfera wśród graczy zaczynała gęstnieć. Pojawiały się kolejne nowe informacje, strony internetowe, filmy i screenshoty. A klanowicze coraz częściej przypominali sobie o czerwonym rogaczu, a także o ich klanie...

 

Premiera coraz bliżej...

Wraz ze zbliżającym się dniem 15 maja 2012 roku, czyli premierą trzeciej części przygód czerwonego Diabełka, klanowicze zaczęli coraz bardziej interesować się starą gwardią. Forum zaczęło na powrót tętnić życiem, ponownie pojawiły się zebrania klanowe, tym razem jednak w formie spotkań na klanowym serwerze Team Speaka. Jako że zainteresowanie klanem wśród graczy znacznie się zwiększyło, otwarta została także rekrutacja. Klan, wraz ze starymi i nowymi członkami, ponownie zaczynał rosnąć w siłę.

 

Diablo 3

Czas uciekał, a zainteresowanie Diablo 3 rosło coraz bardziej. Do klanu powracały stare twarze, ale zdając sobie sprawę ze specyfiki działania klanu, Striker wraz z Ajantisem przy poparciu pozostałych aktywnych członków, postanowili otworzyć wrota rekrutacji. Wraz z premierą Diablo 3 15 maja ruszyła machina War Masters. Każdy z klanowiczów spędzał 25 godzin dziennie na grze i odkrywaniu mechaniki, fabuły, umiejętności, postaci... Powróciły klimaty z początków Diablo 2, kiedy to społeczność Diablo dopiero uczyła się najnowszej produkcji. Do klanu napływali też szerokim strumieniem rekruci. Ustalona polityka zakładała, że każda zainteresowana dołączeniem do War Masters osoba jest wstępnie prześwietlana i jeśli klanowicze wyrażą zgodę, przyjmowana jest na okres próbny. Po tym okresie na jednym z zebrań ostatecznie do klanu przyjęte zostały nowe osoby. Armia WM została zatem wzmocniona i cały czas rosła w siłę. Niestety, samo Diablo 3 było produkcją co najmniej kontrowersyjną. Gracze narzekali na brak endgame'u, skandaliczne usunięcie tak istotnego dla każdego gracza w WM trybu PvP, brak zrównoważonego poziomu trudności i rodzajów przedmiotów. Wszystko to sprawiło, że część graczy po zapoznaniu się z kolejną produkcją Blizzarda zdecydowało się jednak przejść do innej gry. Mimo to, wielu klanowiczów pozostało przy trzeciej części Diablo i wyczekiwało z niecierpliwością patcha 1.1, z którym wprowadzone miały zostać Areny.

 

Wieje nudą...

Czas płynął, a gra coraz bardziej rozwijała się. Wprowadzono system paragonów, siły potworów, nowe statystyki przedmiotów legendarnych. Niemniej jednak, nieprzyjemny zapach pozostały po majowej premierze nie znikał i wielu klanowiczów postanowiło pożegnać się z grą przynajmniej na jakiś czas. W grudniu 2012 roku Blizzard poinformował graczy, że Areny nie zostaną wprowadzone w patchu 1.1. Zamiast tego, otrzymaliśmy brawling, który poziomem swojego skomplikowania przypominał rozwiązania wprost z Diablo 1... Informacja ta była gwoździem do trumny w klanie, który swoją przyszłość opierał na rozgrywkach PvP. Lista przyjaciół zawierająca klanowiczów WM coraz bardziej pustoszała. Wraz z początkiem czerwca 2013 roku szefostwo Blizzarda wybrało nowego (trzeciego już) dyrektora gry, tym razem szczęśliwcem został niejaki Josh Mosqueira. Imć jegomość rozpoczął mozolną pracę naprawy Diablo 3, który to proces wkrótce zaczął przynosić efekty. Szczególnie, że podczas targów Gamescom 21 sierpnia Blizzard ogłosił prace nad dodatkiem do gry, zatytułowanym Reaper of Souls. Wzbudziło to zainteresowanie w sercach WMowców, które to powoli przeradzało się w chęć powrotu do świata Sanktuarium. Coraz więcej starych twarzy pojawiało się w grze, a prawdziwy powrót rozpoczął się w drugiej połowie listopada, kiedy to niewielka grupa osób otrzymała dostęp do wersji beta RoSa. W klanie jedynie Ajantis mógł cieszyć się zabawą w nowym, piątym akcie. Reszta klanowiczów skrupulatnie przygotowywała swoje postacie na spotkanie z Malthaelem...

 

Klanowicze